
Autorem unikatowych zdjęć z pacyfikacji Wąwolnicy jest amerykański fotograf John Vachon, przebywający wówczas w Polsce z misją UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration) – międzynarodowej organizacji utworzonej w Waszyngtonie w celu udzielenia pomocy obszarom wyzwolonym w Europie i Azji po zakończeniu II wojny światowej.
2 maja 1946 r., w rok po zakończeniu II wojny światowej, Wąwolnica została spalona przez Grupę Operacyjną komunistycznej Milicji Obywatelskiej, przy wsparciu funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Pacyfikacja odbyła się w odwecie za wsparcie udzielane członkom polskiego podziemia niepodległościowego przez mieszkańców wsi.

Wąwolnica, 3 maja 1946. Fot. John Vachon
W czasie uroczystości zostanie odczytany list, który prezes IPN dr Jarosław Szarek, skierował do mieszkańców Wąwolnicy i uczestników ceremonii.
Instytut Pamięci Narodowej jest współorganizatorem uroczystości w Wąwolnicy wraz z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, Gminą Wąwolnica, Parafią Rzymskokatolicką w Wąwolnicy oraz Regionalnym Towarzystwem Przyjaciół Wąwolnicy.
prof. Tomasz Panfil
tel. 570 090 400
e‑mail tomasz.panfil@ipn.gov.pl

Zdjęcie płonącej Wąwolnicy, 3 maja 1946. Fot. John Vachon
Dla mieszkańców Wąwolnicy, jak dla setek tysięcy Polaków, wojna nie skończyła się w 1945 r. 2 maja 1946 r. Grupa Operacyjna Milicji Obywatelskiej, w ramach odwetu za wspieranie polskiego podziemia niepodległościowego, spaliła wieś Wąwolnicę, strzelając w zabudowania pociskami zapalającymi. Milicjantów wsparli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa oraz żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy nie pozwalali gasić zabudowań.

Zdjęcie płonącej Wąwolnicy, 3 maja 1946. Fot. John Vachon
W wyniku akcji funkcjonariuszy komunistycznego reżimu życie straciły trzy osoby. Spalony dobytek wąwolniczan to ponad sto zabudowań mieszkalnych i gospodarczych oraz duża część inwentarza. Straty materialne poniesione przez 197 poszkodowanych, zamknęły się kwotą ponad 75 milionów 316 tysięcy ówczesnych złotych.

Zdjęcie płonącej Wąwolnicy, 3 maja 1946. Fot. John Vachon
Mieszkańcy Wąwolnicy, którzy zostali tak okrutnie skrzywdzeni, przez lata byli samotni. Komuniści nie zadowolili się aktem terroru. Całe lata zabraniali mieszkańcom wspominać o tragedii, fałszując jednocześnie przekaz historyczny o tym wydarzeniu. Reżimowe władze odmawiały również mieszkańcom odszkodowań, piętnując ich jako „bandytów”. Prawda przeżyła w smutnych wspomnieniach wąwolniczan oraz na niezwykłych fotografiach amerykańskiego fotoreportera Johna Vachona, który przypadkiem znalazł się w okolicy i – niezauważony przez komunistycznych funkcjonariuszy – uwiecznił dramat wsi. Jako pracownik UNRRA, z pewną swobodą mógł się poruszać po Polsce. Jechał właśnie z Kozienic do Lublina, gdy zobaczył słupy dymu, które przypominały mu palące się szyby naftowe ze Stanów Zjednoczonych. Podjechał do Wąwolnicy po przeciwnej stronie wsi w stosunku do akcji pacyfikacyjnej i zrobił unikatowe zdjęcia, które dzięki uprzejmości jego córki trafiły do Polski.
źródło: IPN